Ogromny naleśnik, Osiągnięcia, Dzień Złotych Pand

25 January 2012

Dzień dobry, Pandy!

Mamy dziś dla Was parę ogłoszeń, tak jakby to były wiadomości w telewizji. :)

Można powiedzieć, że jesteście z nami na żywo, hihi. Reporter telewizyjny Max rozpocznie z pierwszą informacją. ;)

  • Ogromny naleśnik jest gotowy

Troy, właściciel stoiska z naleśnikami, po tygodniowym mieszaniu ciasta, machaniu patelnią i wielu godzinach w pocie czoła zakończył piec ogromny naleśnik na ratunek Chiconahuiehecatl. Teraz Wasza kolej na pomoc! Jak najszybciej odbierzcie naleśnika i zanieście go Napasapie! Tylko w ten sposób możemy uratować mieszkańców Chiconahuiehecatl od zimna.

  • Już od jutra: Osiągnięcia i Nagrody

Sensacja! Od jutra na Panfu pojawią się “Osiągnięcia”. Są to po części łatwe, ale także trudniejsze zadania, które każda Panda może wykonać. Zostaniecie hojnie nagrodzeni punktami! A przy odpowiedniej ilości punktów, otrzymacie dla swojej Pandy wspaniałe nagrody! Będziecie mogli na przykład zamienić inną Pandę w ślimaka albo żabę. :lol: Zajrzyjcie jutro popołudniu na Panfu! Osiągnięcia znajdziecie pod złotym symbolem w Waszej Karcie Gracza.

Poza tym… Jutro pojawi się w grze jeszcze coś nowego – zmieni się grafika menu – otrzyma ono całkowicie nowy design. Oto mały przedsmak jutrzejszych zmian: :)


  • W piątek odbędzie się Dzień Złotych Pand!

Tutaj chyba nie musimy więcej mówić, co nie? Wszystkie Pandy przez cały dzień będą mogły korzystać ze wszystkich zalet Złotego Członkostwa oraz funkcji wszystkich poziomów! Juhuuuuuu! Yippieeee! Hurraaaa! Yihaaaa!! :mrgreen:

I jak Wam się podobaliśmy jako telewizyjni prezenterzy? ;)
Ekhm, wydaje mi się, że Max będzie musiał jeszcze troszkę poćwiczyć. Takie wybuchy emocji jak podczas ostatniego meldunku nie mogą mieć miejsca w telewizji. ;)

Trzymajcie łapki na pulsie,
Ella
i Max

Plan Napasapy i nowe meble

24 January 2012

Dzień doberek, Pandy!

Wczoraj ponownie odwiedziliśmy profesora Bookworma w jego jaskini. W końcu chcieliśmy się jeszcze dowiedzieć o co chodzi z Paulem the Kid i tym całym naleśnikiem. Bookwormowi było bardzo wstyd, że ostatnim razem tak po prostu zasnął, hihi.

Ale w końcu wszystko nam wytłumaczył na znanej Wam już mapie:

“Więc tak, tam na górze jest Chiconahuiehecatl, a tutaj jest Panfu” - pokazał palcem. “Napasapa poleci swoim statkiem kosmicznym, wraz z gigantycznym naleśnikiem na Chiconahuiehecatl. Paul the Kid, jak wszyscy doskonale wiemy, szaleje za naleśnikami. Tak bardzo, że może wykorzystać swoje magiczne siły, aby dotrzeć do jakiegoś naleśnika. Pamiętacie chyba jeszcze, że jakiś czas temu chciał koniecznie zjeść naleśnik Evrona. Nocą, aby dotrzeć do tego naleśnika, we śnie przyciągnął wyspę Bitterlandię do Panfu. To samo mógłby teraz zrobić z Chiconahuiehecatl, jeżeli wszystko pójdzie dobrze.”

“Oznacza to więc, że wykorzysta on swoje siły, aby przyciągnąć do siebie tego naleśnika i tym samym przesunie także Chiconahuiehecatl bliżej Panfu i tym samym bliżej jej słońca.” wymamrotałem pod nosem. “BINGO!”.

Miejmy nadzieję, że ten plan się powiedzie… Ale więcej będziemy wiedzieć dopiero jutro. Wtedy Troy skończy piec ogromnego naleśnika.

A tak z innej bajki – od dzisiaj znajdziecie nowe meble w katalogu; wszystkie w temacie “kowboje i Indianie” :)

Trzymajcie łapki na pulsie,
Ella
i Max

Prof. Bookworm tłumaczy

22 January 2012

Hej, Pandy!

Powiedzcie mi, czy Wy zrozumieliście, co mówił Napasapa o swojej ojczystej planecie Chiconahuieheca? Że coś tam się wydarzyło, jakieś zagięcie, we wszechświecie i że planeta oddaliła się od słońca?

A teraz Paul the Kid ma to wszystko naprawić za pomocą naleśnika? To wszystko brzmi tak szalenie! Nie wiem co Wy myślicie, ale dla nas to było zbyt skomplikowane, nie do końca z Maxem to zrozumieliśmy… :roll:

Całe szczęście, że mamy na Panfu naukowca, który dobrze się zna na astronomii – profesora Bookworma. Przekazaliśmy mu smutną wiadomość o ciemnej, lodowatej planecie Napasapy. “Zagięcie we wszechświecie?” – zapytał zdziwiony, otwierając przy tym bardzo szeroko swoje oczy.

Zleciały mu przy tym nawet okulary z nosa. :D A tych jeszcze potrzebował. Przeszukał parę książek, obejrzał parę map i długo obserwował niebo przez teleskop. W końcu narysował nam szkic i wszystko wytłumaczył:


“Możecie to sobie wyobrazić mniej więcej tak.” - powiedział, wskazując na niewielką planetę.. “To jest Chiconahuiehecatl. Planeta ta znajduje się w innym układzie słonecznym i kręci się wokół innego słońca niż Ziemia. Pewnego dnia wszechświat się zagiął między Chiconahuiehecatl, a jej słońcem i planeta przez to odleciała dalej od własnego słońca. Promienie słoneczne teraz ledwie dosięgają Chiconahuiehecatl – spowodowane jest to zbyt wielką odległością. To właśnie dlatego jest tam teraz tak ciemno i zimno. Nigdy jeszcze nie słyszałem o takim przypadku! Zdumiewające! Przed czterdziestoma pięcioma latami był taki jeden przypadek…”

“A jak Paul the Kid może pomóc Chiconahuiehecatlanom?” przerwałam mu szybko, aby nie prowadził wielogodzinnych wywodów o kosmosie. “Aha, tak. Hmm, nad tym muszę się jeszcze chwilkę zastanowić.” Ale już po mrugnięciu okiem prof. bookworm smacznie spał! To wszystko pewnie było zbyt dużym wysiłkiem dla profesora… No chyba, że profesor myśli w trakcie snu. :D W żaden sposób nie mogliśmy go obudzić. Jutro jeszcze raz do niego zajrzymy i opowiemy Wam o reszcie.

Trzymajcie łapki na pulsie,
Ella i Max

Max, Ella i pewna wystraszona kura

20 January 2012

Dzień dobry, Pandy!

W środę mieliśmy z Maxem bardzo chaotyczny poranek! Po tym, gdy kura dziobnęła Maxa po raz czwarty w łapkę, upuścił ją po prostu – na środku swojej chatki na drzewie. :shock:

Nie mogłem inaczej. Nie dość, że mnie cały czas dziobała, to jeszcze zrobiła kupę na moją kurtkę! :mad:

Hihi, przynajmniej nie zrobiła tego w mojej chatce na drzewie. :D Doprowadziła za to do takiego chaosu, że hoho… Kura pędziła zygzakiem po mojej chatce, przewracając przy tym wszystko, co znalazło się na jej drodze: mój kwiatek (który, swoją drogą, był pierwszą rośliną, która przeżyła dłużej niż tydzień…), moją maszynę do robienia lodów, mój taboret i moją lawa-lampę. Na ukoronowanie wszystkiego przebiła swoim dziobem moją nadmuchiwaną kanapę…na której ja właśnie siedziałam!

I… tsssssssssss… po minucie całe powietrze uleciało, a Ella siedziała na ziemi. :lol:

Wtedy cierpliwość mi się skończyła! :mad:

Zauważyłem. :) Twarz Elli nabrała kolorów niczym cegła i po chwili Ella goniła już kurę po pokoju – również zygzakiem. Wyglądało to przezabawnie, jednak kura cały czas była odrobinkę szybsza.

Ja w międzyczasie zajrzałem na bloga i przeczytałem Wasze komentarze. To dopiero było pomocne! Napisaliście mi, że kurę można uspokoić jedzeniem, karmiąc ją najlepiej ziarnami. Wtedy wpadłem na pomysł. :idea: Poszedłem do kuchni Elli, wziąłem miseczkę müsli, którą Ella przygotowała sobie na śniadanie i postawiłem ją na ziemi. Gdy kura następnym razem wleciała do kuchni, zatrzymała się tuż przed miską i zaczęła wcinać. Po chwili, zadowolona, zniosła nawet jajko. :mrgreen:

…które oczywiście od razu daliśmy Troyowi, aby mógł przygotować ogromnego naleśnika. ;)

Przy okazji: odpowiedzią na pytanie dla Eksperta Tygodnia jest… W Zagrodzie Kucyków nie znajduje się żadna owca. A Ekspertem Tygodnia został… Kizooo :)

Gratulujemy!


Trzymajcie łapki na pulsie,
Ella
i Max


Kurzy alarm!

18 January 2012

Hej ho, Pandy!

Mamy dziś wielki dzień. Śpiąca Królewna…ehm…to znaczy Napasapa, obudzi się w końcu ze swojego długieeeego snu. Po takim wypoczynku powinien być w idealnej formie. Ciekawość mnie już zżera – jakie ma dla nas nowości ze swojej ojczystej planety oraz dlaczego był taki zmarznięty do szpiku kości. Was też? O, Max właśnie idzie… I robi przy tym niemały raban. :???:

ELLA, POMOCY!!!

Co się stało? I dlaczego masz na rękach kurę? :shock:


Byłem właśnie u Napasapy. Opowiedział mi dlaczego tak zamarzł i muszę teraz upiec olbrzymiego naleśnika…

Napasapa najwyraźniej ma całkiem spory apetyt. ;) Zresztą… To przecież nie może dziwić, w końcu przez tydzień nic nie jadł.

Naleśnik nie jest dla niego. Chodzi o to by uratować jego ojczystą planetę… Ahh. to długa historia. W każdym razie potrzebuję jajko od tej kury. Wydaje mi się, że zaraz jakieś zniesie, ale nie wiem, jak mam ją uspokoić… Jakaś agresywna się zrobiła, dzika. :shock: AU! Tego brakowało, by mnie zaczęła dziobać po ręce.

Ehm, tym mnie trochę zaskoczyłeś, nie mam pojęcia… A może Wy macie jakiś pomysł? Jak moglibyśmy uspokoić kurę, aby zniosła w końcu jajko?

Trzymajcie łapki na pulsie,
Ella i Max