Niebezpieczeństwo na latającym statku
Thursday, 3 March 2011Hej, Pandy,
byliście już na Bitterlandii? Wszyscy, którzy jeszcze zamierzają wybrać się do królestwa Evrona, błagam: zostańcie tutaj na Panfu! Prooooszę! Latający statek prof. Bookworm’a jest meganiebezpieczny!!!
Ahh, głupoty. Mieliśmy co prawda parę małych problemów, ale rozwiązaliśmy je z łatwością.
Małe problemy? To mi wyglądało raczej na ogromną katastrofę! Szybowaliście tym swoim statkiem w stronę śmiertelnego niebezpieczeństwa!
Jedno nieszczęście goniło następne! Obserwowałam z tarasu zamkowego wszystko, bardzo dokładnie. Najpierw rozluźniły się węzły między balonami a statkiem tak, że łódź dramatycznie straciła wysokość i z trudem ominęła szczyty gór.
Sekundę po tym porwał się żagiel!
Na szczęście na pokładzie były odważne Pandy, które przywiązały z powrotem balony, a żagiel załatały. Naprawdę chciałabym wiedzieć, kto pompował te balony i kto załatwił żagiel!
Lalala…
Ledwie się uspokoiłam, pojawił się dym… Statek zaczął się palić!
Ale najgorsze jeszcze przed nami: nagle PLOP – pękł jeden balon. Potem jeszcze jeden – PLOP – i następne, jeden za drugim: PLOP PLOP PLOP PLOP…doszło do ogromnej “eksplozji balonowej”! Łódź spadła centralnie nad Bitterlandią – łącznie z Maxem i innymi Pandami! Musiałam im pomóc! Po chwili już leciałam im na ratunek, ale jak miałam uniknąć upadku? Na szczęście wpadła mi do głowy pewna przydatna rzecz, która uratowała nie tylko mnie, lecz później także Maxa i odważnych detektywów. Mhm, wiecie już co to jest? Opowiem Wam o tym jutro, a także o tym, co się później wydarzyło. Póki co wybieram się pod wulkan, rzucić się w ogromny cukierkowy deszcz, hehe, pycha! ![]()
Trzymajcie łapki na pulsie
Ella i Max
P.S. Prawie byśmy zapomnieli: oto nasze nowe ubranka:









