Posts Tagged ‘piraci’

Wujek wrócił!

Wednesday, 3 September 2008

Hej Pandy!

Otrzymaliśmy już baaaardzo dużo zgłoszeń z odpowiedziami na pytania, które zadaliśmy Wam we wczorajszym quizie. Przypominamy, że na odpowiedzi czekamy jeszcze tylko do czwartku (do godziny 12), a wśród wszystkich Pand, które odpowiedziały poprawnie na wszystkie pytania rozlosujemy miesięczny Złoty Pakiet!

Ja tymczasem najbardziej cieszę się z tego, że mój wujek został uratowany! Wszystkim Pandom, które mu pomogły, wujek wręczył nagrodę (rzecz, którą zwykle drogo sprzedaje!). Już z nim rozmawiałam. Okazało się, że faktycznie został uwięziony przez kapitana Kabeljau na tajemniczej wyspie po tym, jak piraci odebrali mu przewożone towary. To go oczywiście bardzo rozzłościło, ale uspokoił się nieco, gdy mógł poleżeć na Słońcu lub ganiać za motylami mając świadomość, że ktoś go prędzej czy później uratuje. Max zrobił nam też zdjęcie, jak spotkaliśmy się w Starym Porcie:

Ella i wujek

Ja bym tam radził Twojemu wujkowi, aby odebrał piratom zrabowane mu rzeczy! Jak będzie potrzebował pomocy, może się zgłosić do mnie!Tak, tak, Max, jasne… ;)

No nic, na nas już czas – musimy jeszcze odrobić zadania domowe (To dopiero początek roku szkolnego, a już tyle zadane… :( )

Do następnego razu!

Max Max & Ella Ella

Piraci i katalog

Wednesday, 13 August 2008

Hej Pandy!

Jak zapewne wiecie, w zeszłym tygodniu miał pojawić się nowy katalog z rzeczami dla Bolisiów, ale niespodziewanie go nie było! – Totalnie się zdenerwowałam i zasmuciłam, bo wcześniej obiecałam już mojemu zielonemu Bolisiowi jakiś nowy prezent :( !Gdy mu opowiesz, dlaczego katalogu nie było, nie będzie mógł z wrażenia się uspokoić!

Statek z nowym katalogiem (i nowym wydaniem naszej gazety), który przypływa do Panfu zazwyczaj nocą (to dlatego, że na wyspie Panfu nie ma drukarni), nie pojawił się w Starym Porcie w umówionym czasie. Wszyscy na niego niecierpliwie czekali, my (jako najlepsi reporterzy Panfu) mieliśmy za zadanie wypatrywać przez lunetę, czy coś podejrzanego nie pojawiło się na horyzoncie. Było już jednak dość późno i po dość krótkim czasie chciało nam się bardzo spać!To, że nie jesteś nocnym markiem, wiedzą już wszyscy, Ella! :mrgreen:

Nieważne! Tak czy inaczej w którym momencie, gdzieś koło w pół do czwartej nad ranem, pojawiła się butelka z wiadomością, którą od razu zauważyłem!Dokładnie, stało się to wtedy, gdy wpadłeś do wody, bo zasnąłeś nad brzegiem! ;) Teraz zgadnijcie, jaka wiadomość znajdowała się w butelce!

“Do wszystkich mieszkańców Panfu!

Jesteśmy morskimi wilkami, piratami, poszukiwaczami przygód! Przybyliśmy w okolice Panfu, aby zdobyć nowe łupy! W zeszłym tygodniu porwaliśmy Wasz statek dostawczy z nadzieją, że znajdziemy na nim spore ilości Bolisiów – niestety, znaleźliśmy na nim tylko masę bezużytecznej makulatury! Nie chcemy zaprzątać sobie głowy jej utylizacją, dlatego też jeszcze w tym tygodniu odeślemy Wam zabrane przez nas katalogi Panfu. Mój pra-pra-pra-pradziadek Knut Kabeljau zapewne by mnie za to ostro skarcił, ale ja jestem nowoczesnym piratem i wiem coś na temat dobrych manier!

Podpisano: Kapitan Kasimir Kabeljau

Nie do wiary, prawda?! Jeśli czytaliście naszą opowieść o piratach, wiecie już, co mamy na myśli! Dla niecierpliwych poniżej pierwsza strona katalogu:

Katalog

Dobrze, że piraci nie są już tacy jak wcześniej! Może któregoś dnia Kapitan Kasimir Kabeljau odwiedzi nas na naszej wyspie, kto wie!

Tymczasem na Panfu (mimo schwytania Pandy Oszustki) pojawili się nowi oszuści, którzy podają się za moderatorów i.. za czarodziejską kulę! Stąd ważna informacja: na Panfu NIE ma Pand-moderatorów! Moderatorzy obserwują Panfu “z góry”, za pomocą specjalnego oprogramowania. Czarodziejska kula natomiast nie wydaje z siebie żadnych odgłosów, a tym bardziej nie mówi (nie możemy więc obiecać, że jej przewodnie się sprawdzą ;) !)

Uważajcie na wszystkich, którzy próbują wykorzystać Wasze zaufanie – przypominamy o naszej stronie UWAGA NA OSZUSTÓW!, na której znajdziecie przydatne informacje odnośnie zasad bezpieczeństwa w internecie.

Bądźcie czujni, bądźcie bezpieczni!

Max Max & Ella Ella

Nasz przyjaciel pirat

Friday, 8 August 2008

Hej Pandy!

Ponieważ historia o piratach, którą niedawno opowiedzieliśmy, bardzo przypadła Wam do gustu, poprosiliśmy naszego dobrego przyjaciela, aby przekazał legendę również tym Pandom, które nie odwiedzają zbyt często bloga.
Poznajcie go bliżej! Naszego znajomego spotkacie w Starym Porcie – na pewno go nie przeoczycie! Nie tylko wygląda bowiem jak prawdziwy pirat, ale też ciągle nam powtarza, że naprawdę nim jest!

John Silver w Starym Porcie

Nazywa się John Silver (a przynajmniej tak twierdzi, choć ja mu nie wierzę!) i ma papugę, która od czasu do czasu nawet coś powie! (Cóż, na pewno wygląda jak prawdziwy pirat i większość czasu spędza w pobliżu statków!)

Jeśli jesteście natomiast fanami Olimpiady (która dziś się rozpoczyna), koniecznie powinniście spojrzeć przez teleskop, który znajduje się na wulkanie!

Czujne Pandy zauważyły też z pewnością drobne zmiany na naszym blogu. Od teraz regularnie będziemy zadawać pytania dotyczące Was oraz Panfu w naszej sondzie po prawej stronie bloga! Wasze głosy pozwolą Zespołowi Panfu lepiej poznać Wasze oczekiwania wobec naszego wirtualnego świata.

Przy okazji – wiedzieliście już, że Panfu zostało uznane za bezpieczną stronę przez dwie główne organizacje w Polsce, zajmujące się bezpieczeństwem dzieci w internecie? Wasi rodzice bądź opiekunowie mogą tym samym być pewni, że Panfu to miejsce odpowiednie dla Was! (To dla nich z pewnością bardzo ważne!Masz rację, Max! Dlatego warto im o tym powiedzieć! Więcej informacji na ten temat uzyskają po kliknięciu w jeden z certyfikatów po prawej stronie bloga!

Miłego weekendu i do następnego razu!

Max Max & Ella Ella

Na wyspie Bolisiów

Wednesday, 6 August 2008

Hej Pandy!

Dziś druga część naszej opowieści o piratach! Wczoraj z Ellą odegraliśmy na plaży pierwszą część opowieści – ja byłem kapitanem Kabeljau, a Ella grała Fietje’a!Przy okazji kupiliśmy sobie z katalogu stroje piratów! Wyglądaliśmy jak prawdziwi rozbójnicy!

Dobrze, wystarczy gadania, czas na drugą część opowieści! Miłej lektury!

Kiedy Panda Fietje wsiadła do swej małej łódki i wypłynęła w morze, piraci wciąż jeszcze świętowali w swej ulubionej gospodzie. To może nawet i lepiej, bo w innym wypadku mogliby oni odkryć, jak Fietje ratuje uwięzione na wyspie Bolisie. Księżyc świecił jasno nad wodą, dzięki czemu młoda Panda mogła z łatwością ustalić, w którym kierunku powinna płynąć. Wyspa nie leżała zbyt daleko od zatoki Panfu i wyglądała na całkiem spokojną. Mimo to Fietje chętniej w środku nocy leżałby w swoim łóżku pod ciepłą kołdrą, aniżeli samotnie płynął w nieznane strony! Za późno było już jednak na powrót, wyprawę należało przeprowadzić do końca!

Po krótkim czasie łódka dotarła na tajemniczą wyspę. Panda Fietje wyszła na ląd i rozejrzała się. Było już całkiem ciemno i pomimo tego, że księżyc świecił jasno na niebie, ciężko było cokolwiek rozpoznać. Fietje poszedł w kierunku palm znajdujących się na środku wyspy. Nagle usłyszał ciche piszczenie i ćwierkanie! Ze strachu zamarł w ruchu i próbował coś rozpoznać w ciemnościach. “Co, jeśli kilku piratów zostało na wyspie, aby pilnować Bolisiów?”, zadręczał się Fietje. Już miał się odwrócić i wziąć nogi za pas, kiedy to zdał sobie sprawę z tego, że tak cichych i smutnych odgłosów nie mogą przecież wydawać z siebie wielcy i straszni piraci. Oni zawsze są strasznie głośni, dużo się śmieją i na pewno nie piszczą, ani nie ćwierkają! Z łomotem serca Panda poszła więc w kierunku miejsca, z którego wydawane były te dziwne odgłosy. (musicie pamiętać, że w tamtach czasach Bolisie były bardzo rzadko spotykane i Panda Fietje mogła nie rozpoznawać odgłosów, które dziś znane są każdego posiadaczowi tego zwierzaka)

Pod palmami Fietje odnalazł w ciemnościach klatki, w których siedziały niezliczone, kolorowe Bolisie, spoglądające smutnym wzrokiem. Gdy usłyszały Fietje, ze strachu zaczęły głośno piszczeć, gdyż myślały, że to piraci wrócili na wyspę. “Pssst, bez obaw, nie jestem piratem!”, szeptał Fietje, “Przyszedłem, aby was uratować!”. Gdy Bolisie to usłyszały, ze zdziwienia wpierw ucichły, aby po chwili wydać z siebie głośne i radosne ćwierkanie! – “Bądźcie nieco ciszej, bo przez ten hałas nas jeszcze znajdą!”, syczał Fietje. Nie można było w końcu być całkowicie pewnym, czy w pobliżu nie znajduje się jakiś pirat.

Panda natychmiast zaczęła otwierać klatki i wypuszczać z nich kolejne Bolisie. Zabrało to nieco czasu, gdyż klatek było kilkanaście i każda z nich na dodatek starannie zamknięta. Kiedy udało mu się w końcu wypuścić wszystkie zwierzaki (a było ich 57, w tym jeden bardzo głodny – czerwony), słońce powoli wznosiło się już nad Panfu. “Teraz musimy szybko stąd uciekać, zanim piraci zbudzą się i wrócą na wyspę!”, poganiał Fietje Bolisie, które korzystając z wolności wesoło bawiły się na trawie.

Panda musiała dwanaście razy płynąć w tą i z powrotem, aby swą małą łódką przetransportować bezpiecznie wszystkie uratowane Bolisie na wyspę Panfu i ukryć w dżungli za wodospadem. Kiedy Fietje wiózł łódką ostatnie Bolisie, piraci opuszczali właśnie stary port i udawali się w kierunku wyspy, na której przetrzymywali swe łupy. Nie upłynie więc już zbyt dużo czasu, nim zauważą oni, iż wszystkie Bolisie nagle zniknęły! Wtedy też bardzo zdenerwowani wrócą znów na wyspę Panfu i zaczną ich szukać! Cóż można teraz zrobić?!

Fietje siedział z Bolisiami i rozmyślał, jak uniknąć spotkania z morskimi rozbójnikami. W pół do czwartej popołudniu Panda nagle krzyknęła: “Mam! Wiem, jak rozprawić się z piratami!” Fietje szybko usiadł nad kartką papieru i zaczął pisać: “Drogi kapitanie Kabeljau! Wiem, gdzie są Bolisie, których pan szuka! Widziałem wczoraj, jak odpływały z wyspy statkiem w kierunku Patagonii. Jeśli się pan pospieszy, może pan je jeszcze odzyskać! Pozdrawia pański oddany fan Fietje!”. Panda szybko zwinęła list i wrzuciła go do butelki.

Jeden z niebieskich Bolisiów, który był doskonałym pływakiem, potajemnie podrzucił butelkę w okolicę pirackiego statku. Rozbójnicy szybko go odnaleźli i… dali się nabrać! Kapital Kabeljau natychmiast rozkazał swej załodze wyruszyć w poszukiwaniu nieistniejącego statku! Nigdy więcej nie widziano ich w Panfu, aczkolwiek legenda mówi, że po bezowocnych poszukiwaniach ostali się oni na jednej z wysp Tahiti, gdzie ostatecznie się hodowlą pszczół, raz na zawsze porzucając swą dotychczasową profesję.

Bolisie

Same Bolisie zaś szybko zadomowiły się na wyspie Panfu i mieszkają tu po dzień dzisiejszy – obecnie w znacznie większych ilościach niż dawniej, stając się największym przyjacielem Pand!

Mamy nadzieję, że nasza opowieść Wam się spodobała! Jeśli będziecie chcieli, za jakiś czas znów opowiemy Wam jakąś historyjkę.

Max Max & Ella Ella

W gospodzie “Pod złotą armatą”

Monday, 4 August 2008

Hej Pandy!

Mamy bardzo dobrą informację! Dzięki Waszej pomocy udało się w końcu ująć Pandę Oszustkę, która w zeszłym tygodniu grasowała po Panfu i wyłudzała od innych hasła, a także Złoty Pakiet! Oszustka została złapana przez administratorów, kiedy smacznie drzemała sobie w bogato wystrojonej chatce!

Co teraz się z nią stanie, a także kto zdobędzie jeden z trzech Złotych Pakietów na okres miesiąca, dowiecie się już jutro!

Tymczasem parę dni temu dostaliśmy od Profesora Bookworma kilka naprawdę interesujących książek, w których opisano m.in., jak przed wiekami port Panfu zajęty był przez morskich piratów! Dziś opowiemy Wam pierwszą część historii o piratach – bardzo się nam ona spodobała. Przyjemnej lektury!

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze morze było bardzo niespokojne, a Pandy nieco dzikie, stary port w Panfu służył jako przystań dla okolicznych piratów. W gospodzie “Pod złotą armatą” (budynek stoi do dzisiaj – ten czerwony z latarnią!) piraci chętnie przesiadywali po swoich pasjonujących wyprawach, podczas których okradali inne statki. Siedzieli tam godzinami i pijąc ciepłą czekoladę śpiewali szanty, bądź opowiadali rozmaite historie. Największym piratem, który wówczas przebywał w porcie, był kapitan Knut Kabeljau – gruba Panda z przepaską na oku i drewnianą nogą (swoją prawdziwą nogę stracił w młodości po starciu z jednym wielorybem, kiedy to był na statku jeszcze zwykłym majtkiem). Na jego ramieniu siedział Boliś, zielony kompan, który w pełni oddany był swemu kapitanowi (jako znakomity pływak kilka razy uratował go już od utopienia się).

Kapitan Kabeljau

Tego niespokojnego wieczoru, kiedy morzem niepodzielnie rządził sztorm, kapitan Kabeljau siedział w gospodzie “Pod złotą armatą” w znakomitym nastroju. Właśnie wrócił ze swoją załogą z udanego morskiego rozboju, w czasie którego zdobyli wielkie łupy: na statku handlowym z Patagonii znaleźli dwadzieścia trzy skrzynki lemoniady, skrzynię ze złotymi monetami i diamentami, a także pięćdziesiąt siedem kolorowych Bolisiów! Wszystkie skarby ukryli w tajemnym miejscu, aby nikt im ich przypadkiem nie wykradł. Kapitan i jego kompani cieszyli się przede wszystkim ze zdobycia Bolisiów, gdyż wtedy były to jeszcze niezwykle rzadko występujące zwierzęta, a przez to tak drogocenne jak złoto! Sprzedawano je jako śpiewające ptaki bogatym damom za bardzo duże pieniądze.

“Huuurrrra!!” – krzyczał rozradowany kapitan i jego załoga tak głośno, że aż cała gospoda się chwiała. Za zarobione pieniądze będą mogli teraz zbudować drugi statek, aby zawładnąć wszystkimi siedmioma morzami! Kapitan chciał bowiem w krótkim czasie stać się największym i najgrożniejszym piratem na świecie.

Wszystkiemu przysłuchiwała się Panda Fietje, która choć miała dopiero 11 lat, pracowała już w gospodzie i wiele razy słyszała opowieści morskich rozbójników. Tego dnia bardzo żal zrobiło się jej Bolisiów, które z pewnością nie miały ochoty śpiewać gdzieś uwięzione w ciasnych klatkach. Podczas gdy piraci nadal opowiadali o swej wyprawie głośno się przy tym śmiejąc, Panda Fietje rozmyślała już o planie uwolnienia Bolisiów. Próbowała wyciągnąć od rozbójników informacje o miejscu ich kryjówki, grając nieco na ich próżności.

“Kiedy dorosnę, też chcę być takim piratem jak pan, kapitanie Kabeljau” – wykrzyknęła Fietje. To oczywiście bardzo spodobało się kapitanowi, który śmiał się jeszcze głośniej niż przedtem. “Ale nie mam pojęcia, gdzie można byłoby wówczas ukryć tak duże skarby!” – kontynuowała młoda Panda, niewinie spoglądając na starego pirata. “Hmm, znam tajemną wyspę Panfu, która przez cały rok ukryta jest w mgle. Tam też znajdują się nasze skarby – są całkiem bezpieczne pod palmami!” – “To znakomita kryjówka!” – powiedziała Panda Fietje, zastanawiając się już, jak niepostrzeżenie mogłaby się na nią dostać – “Jest pan zapewne najlepszym piratem na świecie!”

I kiedy jeszcze kapitan i jego kompani nadal świętowali swą udaną wyprawę, Panda Fioetje po cichu opuściła gospodę. Na zewnątrz było ciemno, sztorm nieco się uspokoił, a niebo pokryte było mnóstwem gwiazd. Jeszcze tej samej nocy Panda Fietje chciała rozpocząć akcję ratunkową – ktoś w końcu musiał uratować więzione Bolisie! ….

… ciąg dalszy historii już wkrótce! Jeśli chcecie wiedzieć, jak zakończyła się historia, odwiedzajcie bloga! Opowiemy Wam wówczas drugą część historii – wpierw jednak idziemy na plażę, aby na chwilę wcielić się w rolę piratów!

Max Max & Ella Ella