Posts Tagged ‘podróż dookoła świata’

Ella i Max w Hiszpanii / Część 2

Monday, 3 August 2009

Holà Pandy,


Tyle ciekawych rzeczy dzieje się w Sewilli, że mieliśmy mało czasu aby usiąść i o tym napisać! Na przykład wczoraj, gdy spacerowaliśmy wieczorem po uliczkach miasta spotkaliśmy na naszej drodze zespół grający i tańczący flamenco!

Ella pobiegła w ich stronę tak szybko, że ledwo udało mi się ją dogonić! Ona po prostu oszalała na punkcie flamenco, odkąd przyjechaliśmy do Hiszpanii!

Wiele osób stało wokół zespołu i patrzyli na nich z dużym podziwem. Tancerka była niesamowita! Miała bardzo poważną minę, gdy wykonywała ruchy taneczne, tak jakby muzyka była częścią jej samej. Widać, że nie był to tylko taniec, ale coś co płynęło prosto z jej duszy. To było niesamowite! Obok niej siedział mężczyzna, który grał na gitarze i  śpiewał piękną pieśń. Nie znam hiszpańskiego ale mogę Wam powiedzieć, że po jego głosie i wyrazie twarzy widać było, że piosenka była smutna i szła prosto z serca. Nigdy nie zapomnę tego występu!

Elli się tak spodobało, że zaczęła nawet tańczyć!

Nic nie mogłam na to poradzić, Max! Muzyka i emocje wzięły górę i moje nogi same ruszyły do tańca :D

Nagle Ella wyszła na środek zaimprowizowanej sceny i zaczęła tańczyć flamenco, tak jak się nauczyła tu w Sewilli. Tancerka i gitarzysta najwidoczniej się tego nie spodziewali i spojrzeli się na nią z dużym zdumieniem. Ella ruszała rękami i tupała stopami, tak jakby chciała rozdeptać stado mrówek na chodniku. Była tak “zainspirowana” muzyką, że nie zauważyła nawet, kiedy gitarzysta przestał grać i na ulicy nastała cisza. Wszyscy się patrzyli na Ellę, która nadal tańczyła nie zwracając uwagi na to co się dzieję dookoła.

Co za wstyd !Kiedy nagle się ocknęłam, spojrzałam na te wszystkie wpatrzone we mnie twarze i chciałam zapaść się pod ziemię! Max jako jedyny zaczął bić brawo…

Ktoś musiał przerwać tę nieznośną ciszę…

Ja chciałam tylko uciec stamtąd… :oops:

Ale Ella, nic się przecież nie stało. Może nie jesteś jeszcze profesjonalną tancerką flamenco, ale całkiem nieźle ci poszło!

Dzięki Max! ;) Dobrze, że tancerka flamenco była bardzo miła i zaproponowała mi, że nauczy mnie paru kroków!

Mnie ma nauczyć jak klaskać rękami do rytmu. Nie brzmi to zbyt trudno, na pewno sobie świetnie z tym poradzę. 8)

Już nie mogę się doczekać! Popołudniu opowiem Wam jak poszła nam nasza lekcja flamenco z Sewilli!

Hasta luego! Do zobaczenia!


Max
& Ella

Ella i Max w Hiszpanii / Część 1

Saturday, 1 August 2009

Olà Pandy!

Dziś piszemy do Was z Hiszpanii i tak właśnie ludzie się tutaj witają! :)

Powiem Wam, że podróż statkiem była dla mnie nieco męcząca, mam chyba chorobę morską… Cieszę się, że jestem już na lądzie i żadne fale mnie nie kołyszą!

Biedny Max się rozchorował i był zielony przez większość podróży.

TO było straszne ! Nigdy nie płynąłem tak długo na statku i nie wiedziałem, że kołysanie fal może być tak okropne… Ella za to świetnie się bawiła i rozmawiała większość czasu z kapitanem. Ja teraz już przynajmniej wiem, że kapitanem nie zostanę ;) Czy Wy też kiedyś odbyliście dłuższą podróż na statku? Opowiedzcie nam o tym!

Ale teraz jesteśmy już w Hiszpanii, Max!

Zgadza się, senorita! :)

Jesteśmy teraz w mieście, które nazywa się Sewilla. To przepiękne miasto mieści się w regionie Andaluzji i słynie z tańca flamenco! Słyszeliście kiedyś o tym tańcu? Stroje tancerzy flamenco są przepiękne. Kobiety noszą długie spódnice z falbanami, mają wachlarze, kolorowe chusty i wystukują rytm obcasami. Muszę koniecznie wybrać się na kurs tańca i sprawić sobie taką sukienkę!  W tym celu zabrałam dziś Maxa na małe zakupy. Wiecie jak chłopcy reagują na zakupy z dziewczynami! Zwykle się nudzą i są niecierpliwi… Ale muszę przyznać, że Max się postarał i nawet dobrze mi doradził w sprawie sukienki. Kiedy byłam w przymierzalni wykorzystał chwilę, aby sam przymierzyć strój tancerza flamenco: obcisłe spodnie, biała koszula,  kamizelka, mała apaszka pod szyją. Wyglądał jak prawdziwy Hiszpan hihi!

Muszę powiedzieć, że wyglądałem całkiem nieźle! ;) Jednak ja zamiast tańca wolałbym się nauczyć gry na gitarze, która jest głównym akompaniamentem do flamenco. Coś czuję Ella, że po powrocie na Panfu założymy nasz własny zespół!

Lecimy więc ćwiczyć drogie Pandy! Napiszemy do Was później o naszych hiszpańskich przygodach!

Ella i  Max


Max i Ella w Wielkiej Brytanii / Część 3

Tuesday, 28 July 2009

Good Morning Pandas!


Czy zastanawialiście się  przez cały weekend jak rozwiązać zagadkę z zaginionym notesem Scotland Yardu? Dziękujemy za Wasze liczne komentarze, każdy detektyw chciałby mieć takich asystentów jak Wy! A więc, wiecie już o co chodzi z Benem, czekoladą i kluczem?

Max na czas tej zagadki zamienił się w prawdziwego detektywa Scotland Yardu.  Nałożył na głowę kapelusz, podniósł kołnierz płaszcza wysoko i chwycił w łapę szkło powiększające. Wyglądał zupełnie jak Sherlock Holmes! Max wyszedł na ulice Londynu i zbadał przez swoje  szkło powiększające chyba każdy zakątek miasta : każdą cegłę, każdego domu i każde drzewo, w każdym parku. Jednak biedny detektyw wrócił nie znajdując żadnego śladu prowadzącego do złodzieja czarnego notesu.  :(

Spacerowaliśmy z Maxem pod  “Tower Bridge” (czyli Mostem Wieżowym. Przecina on Tamizę we wschodniej części miasta. Powstał on w 1894 roku i został zbudowany w stylu wiktoriańskim. Ma on dwie wieże główne, połączone u góry dwoma pomostami. Na pewno znacie! ;)

Ella nawet w takiej chwili musi bawić się w przewodniczki po mieście. Szukamy złodzieja a nie bawimy się w turystów…

Ja umiem połączyć te dwie czynności Max! Dlaczego podczas rozwiązywania zagadki detektywistycznej nie mogłabym sobie pozwolić na odrobinę wiedzy o tym wspaniałym mieście ;)

Jak chcesz, Ella. Ale ja byłem zbytnio pochłonięty sprawą Scotland Yardu, że by zauważać jakie zabytki są wokół mnie. Tak czy inaczej, szliśmy sobie tym słynnym mostem kiedy usłyszeliśmy jak pewien starszy człowiek mówi do swojej żony: “Ależ ten Big Ben robi hałas! Chyba ogłuchnę na dobre!”  Nagle mnie olśniło! BEN! Big Ben!!!! Oczywiście, Big Ben to Wielki Ben! Złodziej w swoim liście miał więc na myśli słynną wieżę zegarową, a nie człowieka o imieniu Ben!

Max podniósł szybko głowę i zaczął szukać Big Bena w otaczającym go krajobrazie Londynu. Nagle jego wzrok zatrzymał się na słynnym londyńskim zegarze i Max stał jak zahipnotyzowany patrząc na przesuwające się wskazówki zegara. W jego głowie aż wrzało od tylu myśli! Czy Max było o krok od rozwiązania zagadki?

Zegar wybił nagle dwunastą. “Gdy dwanaście razy bicie dzwona usłyszycie”, powtórzyłem bardzo wolno patrząc na Wielkiego Bena. Wyjąłem list od złodzieja z kieszeni i przeczytaliśmy go z Ellą jeszcze raz.


“Kto mnie szuka bez wytchnienia, znajdzie mnie obok Wielkiego Bena!

Gdy dwanaście razy bicie dzwona usłyszycie,

Może Wasze brzuchy nakarmicie?

Czekoladowy tort na przekąskę będzie wspaniały,

Ale w środku czeka Was prezent niemały!

Nie połamcie jednak zębów na tej czekoladzie,

Bo to właśnie w niej klucz do wszystkiego się znajdzie.”


Wszystko zaczęło się układać w mojej głowie. To było jasne, musieliśmy jak najszybciej sie udać pod Big Bena zanim zegar wybije dwunastą!

Zaczęliśmy biec ile sił w łapać, aby zdążyć na czas i rozwiązać dalszą część zagadki! Chyba londyńczycy nigdy nie widzieli dwóch tak szybko biegających Pand ;)   Opowiemy Wam resztę historii już jutro!

Do zobaczenia Pandetektywi!


Max i Ella

P.S. A oto  nasze zdjęcie pod Big Benem! Jak Wam się podoba?

Ella i Max w Wielkiej Brytanii / Część 2

Saturday, 25 July 2009

Hello !

Drogie Pandy, jak pisaliśmy wczoraj zwiedziliśmy dziś Scotland Yard. Max jest wielkim wielbicielem kryminałów i książek o detektywach dlatego nie mogliśmy przegapić  okazji, aby zobaczyć na własne oczy jak pracują detektywi ze Scotland Yardu – głównej komendy policji londyńskiej!

Pomyślałem, że jak  zrobię na nich dobre wrażenie to może pozwolą mi uczestniczyć w jakimś ważnym śledztwie. W końcu jestem trochę Sherlockiem Holmesem z Panfu!  :)

Zejdź na ziemię, Max. Tu pracują profesjonaliści…

Ale Ella! Jestem pewien, że uda nam się odnaleźć złodzieja!

Zaraz Wam wytłumaczę o czym mówi Max. Dziś rano, gdy staliśmy przed wejściem do budynku Scotland Yardu, wychodził pewien tajemniczy mężczyzna w czarnych okularach i staromodnym kapeluszu, który zakrywał mu połowę twarzy.  Podszedł do nas i od razu wiedział kim jesteśmy! “Max i Ella z Panfu, zgadza się?”, zapytał  nas tajemniczy człowiek. “Dobrze, że tu jesteście! Będę potrzebować Waszej pomocy. Poszukuję złodzieja, który ukradł dzis rano z mojego biurka czarny notes. To bardzo ważny notes, który zawiera bardzo poufne informacje. Jeżeli trafi w niepowołane ręce możemy mieć spore kłopoty! Złodziej zostawił ten liścik na miejscu kradzieży.” Mężczyzna dyskretnie podał nam owy liścik. Była  to tajemnicza rymowanka:


Kto mnie szuka bez wytchnienia, znajdzie mnie obok wielkiego Bena!

Gdy dwanaście razy bicie dzwona usłyszycie,

Może Wasze brzuchy nakarmicie?

Czekoladowy tort na przekąskę będzie wspaniały,

Ale w środku czeka Was prezent niemały!

Nie połamcie jednak zębów na tej czekoladzie,

Bo to właśnie w niej klucz do wszystkiego się znajdzie.


Co takiego ? Nic z tego nie rozumiem… A wy? Może to jakiś początkujący poeta, który bardzo lubi czekoladę? :roll: Ale co my mamy z tym wspólnego?

Mężczyzna ze Scotland Yardu powiedział nam z poważną miną: “Także nie rozumiem co ten złodziej miał na myśli. Liczę na Was! Musicie odnaleźć ten notes bo inaczej… Nawet nie chcę o tym myśleć…”

To dopiero zagadka dla prawdziwego detektywa! Musimy się z Ellą nad tym zastanowić. Może nam pomożecie? Ciekawe o jakiego Bena chodzi? Przecież ludzi o imieniu Ben musi być w Londynie pełno! I dlaczego czekolada jest taka ważna?

Czekamy na Wasze pomysły! Miłego weekendu Pandy i do zobaczenia w poniedziałek.


Super Detektywi Scotland Yardu ;)

Ella i Max

Max i Ella we Francji / Część 2

Wednesday, 22 July 2009

Bonjour!

Drogie Pandy,

Wczoraj zwiedziliśmy muzeum Luwru! Czy słyszeliście już o nim? Luwr to jedno z najstarszych i największych muzeów na świecie, a na pewno  najbardziej popularne muzeum sztuki w Paryżu. Rozumiecie więc, że nie mogliśmy przegapić tej okazji i musieliśmy się z Maxem tam udać! Nie myślałam, że Luwr jest taki wielki i imponujący! Zrobił na mnie ogromne wrażenie…

Po kilku minutach, Max zdawał się już być nieco znudzony patrzeniem na te wszystkie dzieła sztuki i przechodził leniwym krokiem od jednego obrazu do drugiego. Max był tak zmęczony całym tym zwiedzaniem, że jego oczy powoli zaczęły się zamykać, a nogi odmawiały już posłuszeństwa. W pewnej chwili oddaliłam się o parę metrów, aby podziwiać pewien piękny obraz i nagle zobaczyłam jak w oddali Max zaczyna podsypiać opierając się o ścianę! Zasnął na stojąco! Nagle stracił już zupełnie równowagę i aby nie upaść oparł się o najbliższy obraz… Nagle w całej sali rozległ się potwornie głośny dźwięk: Max uruchomił alarm!!!

Tylko się delikatnie oparłem o ścianę… Od kiedy jest to przestępstwem? Przecież nic nie zrobiłem. Nagle w okół mnie zebrali się strażnicy i zaczęli pomachiwać groźnie palcem przed moim nosem i głośno mówić po francusku. Oczywiście, nie zrozumiałem ani słowa, ale wiedziałem że nie były to miłe słowa powitania… Przez resztę dnia trzymałem się z dala od wszystkich ścian Luwru i omijałem z daleka wzrok strażników…

Nie umiesz docenić znaczenia sztuki, Max! Trzeba mieć szacunek to tych wszystkich dzieł sztuki, które stworzyły największe i najwspanialsze umysły w historii kultury świata! Ale przynajmniej już nie byłeś śpiący do końca naszego zwiedzania i mogłeś obejrzeć jeden z najbardziej znanych obrazów na świecie…

Ach tak! Cały dzień o tym mówiłaś. Jak on już się nazywał?

Mona Lisa ! Max, mógłbyś zapamiętać to! To jeden z najważniejszych obrazów w historii sztuki! Leonardo Da Vinci namalował ten obraz na początku XVI wieku i stał się on jednym z bardziej cenionych dzieł sztuki okresu renesansu. Wiele tajemnic otacza tożsamość modelki, a jej enigmatyczny uśmiech i wzrok są znane na całym świecie.

Oczywiście! Mona Lisa! Tak naprawdę to tylko kopia naszej Panda Lisy z Panfu… Ten twój Leonardo pewnie był kiedyś na Panfu i zainspirował się tamtym obrazem. Sami zobaczcie, uderzająco podobne!

Max, stało się raczej odwrotnie i to nasz obraz na Panfu jest kopią słynnej Mona Lisy. Max nie chce się przyznać ale gdy stanął przed obrazem Mona Lisy nie mógł oderwać od niej oczu i stał przed nią jak zahipnotyzowany. Cały czas powtarzał “Ależ ona piękna… jaka piękna…” Moim zdaniem obraz jest absolutnym dziełem sztuki, ale żeby ona była taka piękna, to sama nie wiem.

Jesteś zazdrosna, Ella? 8)

Co?! Ja?! Nigdy w życiu! Co za pomysł? Jak miałabym być zazdrosna o jakąś kobietę z obrazu, która żyła wieki temu gdzieś daleko…

Hmmm, tak się mówi ;)

Zmieńmy temat, dobrze? Czy dostaliście już naszą pocztówkę z Francji? Powinna już być gdzieś na Panfu!

Jutro jedziemy do Wielkiej Brytanii! Hurra! nie mogę się doczekać dwupiętrowych autobusów i czerwonych budek telefonicznych! Może nawet spotkamy Królową? ;)
Do zobaczenia w piątek!

Max i Ella