Zagubiona Panda na plaży
Wednesday, 9 March 2011Wody, potrzebuję wody!!!
Co?
Nie “co?”, tylko wody! Natychmiast!
Ahh, prawie bym zapomniał: Dzień dobry, Pandy.
Chociaż z drugiej strony… Tego dnia chyba nic nie jest dobre. Przeciwnie.
Teraz uspokój się najpierw, weź głęboki wdech, napij się wody i opowiedz nam, co się w ogóle stało.
Ale woda przecież nie jest dla mnie, tylko dla…ehh, nawet nie znam jego imienia, nie wspominając o tym skąd pochodzi.
Ale opowiem najpierw co się wydarzyło: Dziś rano miałem wizytę u Dr. Feelgood, by jeszcze raz skontrolować moją rękę po ostatnim wypadku. Nagle usłyszałem jakiś głośny hałas GRrR. bLuB. GRrRRRrR. Brzmiało jak burczenie w brzuchu!?! Zemsta za to, że zjadłem wczoraj tak dużo naleśników?
Nie, mój żołądek był spokojny – niczym statek w porcie. Ale co w takim razie wydawało taki odgłos? Podszedłem na plażę, a dźwięk stawał się coraz głośniejszy. Z daleka widziałem już zmartwioną Dr. Feelgood. Jedno spojrzenie w kierunku ogniska zdradziło mi też dlaczego miała taką smętną minę: na plaży siedziała zagubiona, samotna Panda. Biedna…musiała przeżyć coś strasznego. Od razu było to widać, gdy tylko spojrzało się w jej oczy…
A może preżyła katastrofę lotniczą i teraz, od tygodni, pływa samotnie po okolicy?
Nie mam pojęcia. Biedactwo wygaduje jedynie bezsensowne, pomieszane rzeczy, tym samym nie wyciągnąłem z niego żadnych informacji. Dlatego potrzebuję wody! Musimy mu natychmiast pomóc, a na pewno jest spragniony! Poznacie go z łatwością – po jego zużytych ubraniach.
Trzymajcie łapki na pulsie,
Max i Ella









